Rezerwat
2008-02-28 16:39:10 / Richard Carolan
Mój bliski kolega mieszka od jakiegoś czasu na warszawskiej Pradze. Kupno mieszkania w tej części Stolicy argumentował jej niepowtarzalnością. Natomiast po pewnym czasie mieszkania tam zapytany, czy nie żałuje swojej decyzji, w końcu Praga nie ma zbyt wysokich notowań, odpowiedział: „Wiesz, to prawda, że łatwiej dostać tu w zęby niż gdziekolwiek indziej, a symbolem dzielnicy są solaria i sklepy monopolowe. Powiem Ci jednak, że nigdy nie zamieniłbym tego miejsca na centrum. Ta wschodnia część Warszawy ma w sobie niesamowitą szczerość, której nie znajdziesz na drugim brzegu Wisły."

Podobnego zdania był Łukasz Palkowski, który zdecydował się nakręcić film właśnie o Pradze. I cóż w tym odkrywczego, można śmiało zapytać? Ta część Warszawy była już niejednokrotnie tematem wielu wystaw fotograficznych, czy miejscem akcji wielu książek. Jak ją ukazywano? Często w bardzo niekorzystnym świetle. Brudny przytułek złodziei, nierobów i drobnych pijaczków. Upadła strefa upadłych kobiet, a jednocześnie jedyna część Warszawy, której nie dotknęły zniszczenia wojenne. Dzięki temu tynk na kamienicach, a raczej jego resztki, pamięta jeszcze początek XX wieku. Kamienicach, a raczej rozsypujących się ruinach, w których gnieździ się cały ten element. Tak jest, Prażan nie zwykło się oszczędzać. Ci ludzie z reguły byli wpisani w symbolikę występku i szemranych interesów. Ubrani w kraciaste marynarki mężczyźni, gnieżdżący się gdzieś na obrzeżach Bazaru im. Różyckiego, nigdy nie wzbudzali zaufania. Ich kobiety, sprzedające prosto z garnka pyzy z mięsem domowej roboty i pączki smażone na starym oleju. Do tego rozwrzeszczane bezpańskie dzieci, których watahy potrafiły bardziej odstraszać niż wzbudzać politowanie. Oto najczęściej przedstawiana Praga. Ta gorsza i często chętnie zapominana, a jakże ważna, część Warszawy. Ta maleńka ojczyzna wyrzutków społeczeństwa, o których do dziś tworzy się ballady - równie twarde jak ich żywot, lecz też liryczne, jak ich biedne, wyklęte serca.

Palkowski zdecydowanie zrywa z tym stereotypem. Jego Praga to miejsce zgoła inne, wzbudzające wiele ciepłych, pozytywnych uczuć. Reżyser udowadnia swoim obrazem, jak bardzo mylne są jednostronne interpretacje. Nietypowość tego miejsca została zbudowana na kanwie prostej historii. Oto mamy młodego fotografa, który przez swój debiut artystyczny na łamach jednego ze stołecznych dzienników, musi pożegnać się z narzeczoną i jej wygodnym apartamentem. Następstwem tego jest przeprowadzka na Pragę do starej, niszczejącej kamienicy. Tu już na samym początku zauważa, że wylądował w innym świecie. Niby to samo miasto, a jednak tak różne. Ten kontrapunkt jest jednak tylko początkiem niesamowitej, bardzo ciekawej komedii. Prawdziwa Warszawa pokazywana jest tylko z daleka i już sam jej widok ma niewiele wspólnego z miejscem, w którym toczy się akcja filmu. Tu nie ma mowy o nieustannym pośpiechu i ślepej pogoni za sukcesem oraz mamoną. Okazuje się, że te rozsypujące się mury zamieszkuje cały legion dobrych ludzi, którym różnie wyszło w życiu. Oczywiście każdy z nich kombinuje na swój sposób, stara się w pełni wykorzystać każdą z nadarzających się okazji. A te, jeśli się nie pojawiają, to należy samemu stworzyć. Taka jest ta codzienność. Początkowo wydawać by się mogło, że napowietrzna grupa alkoholowa nie myśli o niczym, jak o kolejnym winie, sprzedawczyni z kiosku bardziej niż pracy poświęca się plotkom, a były policjant to zwykły gbur. Wystarczy jednak, że komuś przytrafi się coś złego, a całe to kolorowe towarzystwo staje murem i gotowe jest dzielić się ostatnią koszulą...

Rezerwat jest więc bardzo sentymentalnym filmem przedstawiającym wymierającą już niestety generację upadłych-szlachetnych. Brawa dla reżysera za odejście od krzywdzącej stylistyki, w jakiej się od jakiegoś czasu perwersyjnie poruszano. Brawa za pomieszanie zawodowych aktorów z prawdziwymi Tambylcami z Pragi. Ciepłe słowa za scenariusz, który oddaje to niepowtarzalne piękno i za zdjęcia, które robione z efektem kodaka, w doskonały sposób akcentują ciepło, jakie bije od tego filmu. Filmu, który jest godzien szczerego polecenia dla każdego widza. A krótka scena na cmentarzu to już prawdziwy majstersztyk. Aż żal za serce ściska, że nie mieszka się na Pradze...

 

add new comment:

To add reviews and comments please log in.